A Ludi

Data urodzin: 24.08.2235 r. (18 lat)
Wzrost: 167 cm
Stanowisko: Złodziej
Charakter: Dla Anne wszystko to wciąż za mało, zawsze chce więcej. Jest gwałtowna i porywcza, a na dodatek nie grzeszy cierpliwością. To wszystko razem brzmi jak trudny do zniesienia typ człowieka i Sloanne z pewnością nie jest "tą łatwą", przynajmniej w niektórych aspektach. Tragedia, która dosięgnęła właściwie cały świat odbiła się piętnem na jej ciele, tworząc raczej skomplikowaną osobowość. Ale przecież każdy cierpiał równo w świecie przyciśniętym śmiercią i ruinami. Tori potrafi świetnie grać, tylko to trzyma ją przy życiu. Więc śmieje się i żartuje starając się nie myśleć o strachu i niepewności, które chowa głęboko. Robi wszystko żeby nikt nie dostrzegł jej słabości i można powiedzieć, że całkiem dobrze jej to wychodzi. Zbywa "nie", krótkim prychnięciem i robi to na co ma ochotę. Podejmuje szybkie i impulsywne decyzje, jednak nigdzie nie rusza się bez planu. W brew pozorom, wszystko co robi jest pokładane i logiczne, ale usilnie próbuje to ukryć w chaosie, który roztacza wokół siebie.
Fobie: Sloanne boi się uczuć, najbardziej miłości. Czy to dlatego, że jest niepoprawna, że wyciąga z człowieka to co najbardziej chce się ukryć...? A wizja tego, że ktoś mógłby zobaczyć w niej inną osobę niż ona sama chciałaby widzieć ogrania ją przerażeniem. Boi się, że nigdy nie sprosta swoim własnym wymaganiom, że nie będzie dość dobra. W zasadzie z powodzeniem można ją nazwać tchórzem.
Hobby: Najbardziej ze wszystkiego lubi osiągać cele. Kocha uczucie zdobywania. Lubi też wygrywać co w połączeniu tworzy dość silne zamiłowanie do hazardu i zakładów. Całkiem dobrze jej idzie śpiewanie, szczególnie kiedy gotuje, co jednak rzadko jej się zdarza bo ze wszystkich talentów najbardziej brakuje jej kulinarnego.
Historia: "Mocniej zacisnęłam palce na nadgarstku mężczyzny i minęłam wejście do budynku. Usłyszałam cichy pisk kiedy zamroczona alkoholem głowa mojego wspólnika w zbrodni obiła się o framugę, a później bezwładnie opadła na klatkę piersiową. Pociągnęłam go za sobą. Był mi potrzebny.
-No i co z tym seksem?- wybełkotał, zataczając się. Popatrzyłam na niego z pobłażliwym uśmiechem, którego i tak nie będzie pamiętał i jedynie pokręciłam głową. Siedemnaście lat życia w post apokaliptycznym świecie nauczyło mnie jak osiągać to czego chcę i przeżyć.
-Wam zawsze chodzi o seks- mruknęłam bardziej do niego niż do siebie, zatrzymując się przed drzwiami windy. -Rozumiem, każdy ma swoje potrzeby, ale ty... Ty jesteś po prostu obleśny. I za dużo pijesz. Wystarczy ci kupić parę drinków.
Odnalazłam drzwi z numerem 666 i weszłam do środka znów używając chipu mężczyzny. Ludzie, którzy lata temu chcieli mi podarować mój własny prawdopodobnie dalej gnili w piwnicy opuszczonego domu na końcu jednego z nieuczęszczanych zaułków Manhattanu. Może to nauczyło ich, że nawet zdanie siedmioletniej dziewczynki powinno się liczyć. Widziałam co zrobili z moim bratem i za nic nie pozwoliłabym im potraktować mnie tak samo. Od tamtej pory oszukiwałam i kradłam, mając nadzieję, że uda mi się uniknąć konsekwencji. Odnalazłam plik na którym mi zależało. Gdyby szpital nie był niemal całkiem pusty już by mnie tutaj nie było. Szybko odnalazłam właściwą stronę. Więc naprawdę nie żyli. Moi rodzice zginęli.
-Muszę odnaleźć brata- wyjaśniłam zostawiając lekarza i zatrzaskując za sobą drzwi. Przynajmniej nie będzie miał daleko do pracy kiedy obudzi się z obezwładniającym bólem głowy".
Rodzina: Niestety los obdarzył ją nad wyraz irytującym bratem, który chyba zatrzymał się w rozwoju kiedy ona przyszła na świat. Nick zdawał się nigdy nie wykraczać umysłowo poza możliwości dwulatka. Tak właściwie to smutne, jakby się nad tym głębiej zastanowić. "Moja rodzina jest żałosna" - zwykła powtarzać Anne, a jednak bardzo kocha swojego brata, choć nie przyznałaby się do tego nawet pod karą śmierci. Może to dlatego, że życie nie ma dla niej większego znaczenia...?
Chłopak/Dziewczyna: brak
Sterujący: who?

Imię: Dominic (Nick)
Data urodzin: 2.03.2233 r. (20 lat)
Wzrost: 184 cm
Stanowisko: Inżynier
Charakter: Nick kocha podważać zdanie innych, a nawet jeśli się z czymś zgadza zawsze rozważa wszystkie możliwe opcje, patrzy z każdej perspektywy. Dla niego zawsze istnieje więcej niż jedna możliwość, chce wszystkiego co może dostać i tyle też zabiera. Dominic żyje całym sobą, dla każdego dnia, każdej sekundy i wszystkie, co do jednej, chce wykorzystać jak najlepiej umie. Jest w bezustannym ruchu, a myśli w jego głowie pędzą równie szybko jak on sam. Lubi analizować każdy szczegół, dopracowywać najmniejszy detal. Można by go nazwać idealistą, a jednak jest bardzo niechlujny i często nie przykłada wielkiej wagi do tego co robi, czy może raczej stara się, jednak zwykle jest zbyt dużo rzeczy które go rozpraszają. Tak, bez wątpienia ma problemy z koncentracją. Choć początkowo może się to wydać niemożliwe (Nick nie wierzy w niemożliwości) w jego postępowaniu można odnaleźć jakąś logikę, ukryte zasady. On bardzo lubi zasady i wszelkie układy, właściwie wszystko co obejmuje interakcję z innymi ludźmi. Nick uwielbia towarzystwo, a jeszcze bardziej lubi znajdować się w samym jego środku. Mimo to nie jest egoistą. Oddałby siebie całego pierwszej nowo napotkanej osobie gdyby tylko mógł. Może właśnie z tego powodu zyskał opinię raczej puszczalskiego chłopaka. On po prostu lubi nowe znajomości, nic więcej.
Fobie: Boi się śmierci i zapomnienia, że niczego w życiu nie osiągnie, że nie będzie miał znaczenia. A poza tym nie przepada za burzą i unika ciemności.
Hobby: Poza irytowaniem ludzi dookoła i wygłupianiem się Nick bardzo lubi rysować. Niemal tak bardzo jak tlenu, potrzebuje przeświadczenia, że robi coś kreatywnego, że stwarza rzeczy, których wcześniej nie było. Musi COŚ robić. Pewnie dlatego w swoim dwudziestoletnim życiu próbował wielu rzeczy i znajdował sobie coraz to nowe hobby. Rysowanie było dla niego jedynym stałym czynnikiem. Gotowanie, eksperymenty chemiczne, czy nawet lotnictwo pojawiły się tak szybko jak znikły, chociaż nadal kocha latanie nawet jeśli nie siedzi za sterem, czy może szczególnie wtedy.
Historia: Nic nadzwyczajnego: chociaż urodził się długo po uderzeniu asteroidy zawsze miał wrażenie, że rozbiła coś więcej niż pół Stanów Zjednoczonych. Czuł jakby gdzieś pod gruzami leżały zakopane jego marzenia. W ciężkim czasie powrotu do potęgi Manhattanu sprzed wybuchu epidemii wirusa QRT nikogo nie obchodziło co ma do powiedzenia, nikt nie zapytał: "No Nick, co takiego chciałbyś robić?". Więc sam zadał sobie to pytanie i doszedł do wniosku, że zostanie artystą. Dorośli wkładali mu w dłonie broń, powtarzając, że przecież już jest mężczyzną, a w każdym razie niebawem powinien się nim stać i nie osiągnie tego jeśli będzie trzymał nos w szkicowniku. Był jednak uparty. W końcu kiedy nadeszły jego szóste urodziny ostateczną wygraną odnieśli oni. Wraz z pojawieniem się chipa w Dominicu umarły wszelkie marzenia. Nauczył się strzelać i robił co mu kazali. Walczył z wyjętymi spod prawa, z tymi którzy sprzeciwili się systemowi. Zabijał. Dopóki lufa jego pistoletu nie wycelowała w Sloanne. Nie potrafił pociągnąć za spust. To uczucia, których powinien był się wyzbyć pozwoliły mu dostrzec co tak naprawdę robi, więc pozbył się Lux Novum i został artystą, chowając się w obozie przed światem, który wciąż wył w jego snach to samo słowo. Zabij!
Rodzina: siostra Sloanne i martwi rodzice - lepsze to niż nic
Dziewczyna: Dominic w życiu nie przepuściłby okazji na dobry romans. Tak, można powiedzieć, że krótkie i intensywne relacje odpowiadają mu znacznie bardziej, jednak zdaje sobie sprawę, że nie będzie żył wiecznie, szczególnie w świecie w którym z założenia nie ma prawa bytu. Jest więc rozdarty między tym czego chce, a tym czego potrzebuje, bo przecież nikt nie może żyć bez miłości.
Sterujący: who?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz