Buntownicy

Imię: Sloanne Vittoria (Anne, Slo albo Tori)
Data urodzin: 24.08.2235 r. (18 lat)
Wzrost: 167 cm
Stanowisko: Złodziej
Charakter: Dla Anne wszystko to wciąż za mało, zawsze chce więcej. Jest gwałtowna i porywcza, a na dodatek nie grzeszy cierpliwością. To wszystko razem brzmi jak trudny do zniesienia typ człowieka i Sloanne z pewnością nie jest "tą łatwą", przynajmniej w niektórych aspektach. Tragedia, która dosięgnęła właściwie cały świat odbiła się piętnem na jej ciele, tworząc raczej skomplikowaną osobowość. Ale przecież każdy cierpiał równo w świecie przyciśniętym śmiercią i ruinami. Tori potrafi świetnie grać, tylko to trzyma ją przy życiu. Więc śmieje się i żartuje starając się nie myśleć o strachu i niepewności, które chowa głęboko. Robi wszystko żeby nikt nie dostrzegł jej słabości i można powiedzieć, że całkiem dobrze jej to wychodzi. Zbywa "nie", krótkim prychnięciem i robi to na co ma ochotę. Podejmuje szybkie i impulsywne decyzje, jednak nigdzie nie rusza się bez planu. W brew pozorom, wszystko co robi jest pokładane i logiczne, ale usilnie próbuje to ukryć w chaosie, który roztacza wokół siebie.
Fobie: Sloanne boi się uczuć, najbardziej miłości. Czy to dlatego, że jest niepoprawna, że wyciąga z człowieka to co najbardziej chce się ukryć...? A wizja tego, że ktoś mógłby zobaczyć w niej inną osobę niż ona sama chciałaby widzieć ogrania ją przerażeniem. Boi się, że nigdy nie sprosta swoim własnym wymaganiom, że nie będzie dość dobra. W zasadzie z powodzeniem można ją nazwać tchórzem.
Hobby: Najbardziej ze wszystkiego lubi osiągać cele. Kocha uczucie zdobywania. Lubi też wygrywać co w połączeniu tworzy dość silne zamiłowanie do hazardu i zakładów. Całkiem dobrze jej idzie śpiewanie, szczególnie kiedy gotuje, co jednak rzadko jej się zdarza bo ze wszystkich talentów najbardziej brakuje jej kulinarnego.
Historia: "Mocniej zacisnęłam palce na nadgarstku mężczyzny i minęłam wejście do budynku. Usłyszałam cichy pisk kiedy zamroczona alkoholem głowa mojego wspólnika w zbrodni obiła się o framugę, a później bezwładnie opadła na klatkę piersiową. Pociągnęłam go za sobą.  Był mi potrzebny.
-No i co z tym seksem?- wybełkotał, zataczając się. Popatrzyłam na niego z pobłażliwym uśmiechem, którego i tak nie będzie pamiętał i jedynie pokręciłam głową. Siedemnaście lat życia w post apokaliptycznym świecie nauczyło mnie jak osiągać to czego chcę i przeżyć.
-Wam zawsze chodzi o seks- mruknęłam bardziej do niego niż do siebie, zatrzymując się przed drzwiami windy. -Rozumiem, każdy ma swoje potrzeby, ale ty... Ty jesteś po prostu obleśny. I za dużo pijesz. Wystarczy ci kupić parę drinków.
Odnalazłam drzwi z numerem 666 i weszłam do środka znów używając chipu mężczyzny. Ludzie, którzy lata temu chcieli mi podarować mój własny prawdopodobnie dalej gnili w piwnicy opuszczonego domu na końcu jednego z nieuczęszczanych zaułków Manhattanu. Może to nauczyło ich, że nawet zdanie siedmioletniej dziewczynki  powinno się liczyć. Widziałam co zrobili z moim bratem i za nic nie pozwoliłabym im potraktować mnie tak samo. Od tamtej pory oszukiwałam i kradłam, mając nadzieję, że uda mi się uniknąć konsekwencji. Odnalazłam plik na którym mi zależało. Gdyby szpital nie był niemal całkiem pusty już by mnie tutaj nie było. Szybko odnalazłam właściwą stronę. Więc naprawdę nie żyli. Moi rodzice zginęli.
-Muszę odnaleźć brata- wyjaśniłam zostawiając lekarza i zatrzaskując za sobą drzwi. Przynajmniej nie będzie miał daleko do pracy kiedy obudzi się z obezwładniającym bólem głowy".
Rodzina: Niestety los obdarzył ją nad wyraz irytującym bratem, który chyba zatrzymał się w rozwoju kiedy ona przyszła na świat. Nick zdawał się nigdy nie wykraczać umysłowo poza możliwości dwulatka. Tak właściwie to smutne, jakby się nad tym głębiej zastanowić. "Moja rodzina jest żałosna" - zwykła powtarzać Anne, a jednak bardzo kocha swojego brata, choć nie przyznałaby się do tego nawet pod karą śmierci. Może to dlatego, że życie nie ma dla niej większego znaczenia...?
Chłopak/Dziewczyna: brak
Sterujący: who?


Imię: Dominic (Nick)
Data urodzin: 2.03.2233 r. (20 lat)
Wzrost: 184 cm
Stanowisko: Inżynier
Charakter: Nick kocha podważać zdanie innych, a nawet jeśli się z czymś zgadza zawsze rozważa wszystkie możliwe opcje, patrzy z każdej perspektywy. Dla niego zawsze istnieje więcej niż jedna możliwość, chce wszystkiego co może dostać i tyle też zabiera. Dominic żyje całym sobą, dla każdego dnia, każdej sekundy i wszystkie, co do jednej, chce wykorzystać jak najlepiej umie. Jest w bezustannym ruchu, a myśli w jego głowie pędzą równie szybko jak on sam. Lubi analizować każdy szczegół, dopracowywać najmniejszy detal. Można by go nazwać idealistą, a jednak jest bardzo niechlujny i często nie przykłada wielkiej wagi do tego co robi, czy może raczej stara się, jednak zwykle jest zbyt dużo rzeczy które go rozpraszają. Tak, bez wątpienia ma problemy z koncentracją. Choć początkowo może się to wydać niemożliwe (Nick nie wierzy w niemożliwości) w jego postępowaniu można odnaleźć jakąś logikę, ukryte zasady. On bardzo lubi zasady i wszelkie układy, właściwie wszystko co obejmuje interakcję z innymi ludźmi. Nick uwielbia towarzystwo, a jeszcze bardziej lubi znajdować się w samym jego środku. Mimo to nie jest egoistą. Oddałby siebie całego pierwszej nowo napotkanej osobie gdyby tylko mógł. Może właśnie z tego powodu zyskał opinię raczej puszczalskiego chłopaka. On po prostu lubi nowe znajomości, nic więcej.
Fobie: Boi się śmierci i zapomnienia, że niczego w życiu nie osiągnie, że nie będzie miał znaczenia. A poza tym nie przepada za burzą i unika ciemności.
Hobby: Poza irytowaniem ludzi dookoła i wygłupianiem się Nick bardzo lubi rysować. Niemal tak bardzo jak tlenu, potrzebuje przeświadczenia, że robi coś kreatywnego, że stwarza rzeczy, których wcześniej nie było. Musi COŚ robić. Pewnie dlatego w swoim dwudziestoletnim życiu próbował wielu rzeczy i znajdował sobie coraz to nowe hobby. Rysowanie było dla niego jedynym stałym czynnikiem. Gotowanie, eksperymenty chemiczne, czy nawet lotnictwo pojawiły się tak szybko jak znikły, chociaż nadal kocha latanie nawet jeśli nie siedzi za sterem, czy może szczególnie wtedy.
Historia: Nic nadzwyczajnego: chociaż urodził się długo po uderzeniu asteroidy zawsze miał wrażenie, że rozbiła coś więcej niż pół Stanów Zjednoczonych. Czuł jakby gdzieś pod gruzami leżały zakopane jego marzenia. W ciężkim czasie powrotu do potęgi Manhattanu sprzed wybuchu epidemii wirusa QRT nikogo nie obchodziło co ma do powiedzenia, nikt nie zapytał: "No Nick, co takiego chciałbyś robić?". Więc sam zadał sobie to pytanie i doszedł do wniosku, że zostanie artystą. Dorośli wkładali mu w dłonie broń, powtarzając, że przecież już jest mężczyzną, a w każdym razie niebawem powinien się nim stać i nie osiągnie tego jeśli będzie trzymał nos w szkicowniku. Był jednak uparty. W końcu kiedy nadeszły jego szóste urodziny ostateczną wygraną odnieśli oni. Wraz z pojawieniem się chipa w Dominicu umarły wszelkie marzenia. Nauczył się strzelać i robił co mu kazali. Walczył z wyjętymi spod prawa, z tymi którzy sprzeciwili się systemowi. Zabijał. Dopóki lufa jego pistoletu nie wycelowała w Sloanne. Nie potrafił pociągnąć za spust. To uczucia, których powinien był się wyzbyć pozwoliły mu dostrzec co tak naprawdę robi, więc pozbył się Lux Novum i został artystą, chowając się w obozie przed światem, który wciąż wył w jego snach to samo słowo. Zabij!
Rodzina: siostra Sloanne i martwi rodzice - lepsze to niż nic
Dziewczyna: Dominic w życiu nie przepuściłby okazji na dobry romans. Tak, można powiedzieć, że krótkie i intensywne relacje odpowiadają mu znacznie bardziej, jednak zdaje sobie sprawę, że nie będzie żył wiecznie, szczególnie w świecie w którym z założenia nie ma prawa bytu. Jest więc rozdarty między tym czego chce, a tym czego potrzebuje, bo przecież nikt nie może żyć bez miłości.
Sterujący: who?


Imię: Joanne (wszyscy mówią na nią Jo)
Data urodzin: 22.06.2230 (23 lata)  
Wzrost: 1,73 m
Stanowisko: Machanik
Charakter: Jest to osoba wyjątkowo optymistyczna, zważywszy na to, że połowę swojego życia spędziła zachipowana. Jej wspomnienia dotyczą w większości pierwszych siedmiu lat życia, które składały się z dosyć szczęśliwych chwil, więc jest w niej tylko trochę więcej negatywnych emocji niż w siedmiolatku. Potrafi żartować na prawie każdy temat i uwielbia się śmiać. Jest bardzo wyluzowana jak na kogoś, kto właściwie żyje nie legalnie. Otwarta, przyjacielska, chętnie nawiązuje znajomości, po prostu dusza towarzystwa! Ma głowę pełną pomysłów, które śmiało prezentuje, bez względu na to czy są dobre, czy nie, ponieważ nie boi się porażki. Niektórzy uważają, że jest naiwna, przez to, że do wszystkiego podchodzi z dziecięcą niemal ufnością i ciekawością. Dopiero od dwóch lat funkcjonuje bez chipu; trudno więc się dziwić, że wszystko wydaje jej się tak niesamowicie ciekawe, zwraca uwagę na drobiazgi i cieszy się z każdej chwili.
Może i nie posiada zbyt wiele wspomnień, ale wszystko czego się nauczyła, a trochę tego było, zostało jej w głowie. Jo jest więc całkiem mądra, zna się na fizyce, informatyce i wielu rzeczach związanych z techniką. Niestety nie ma doświadczenia jeżeli chodzi o przetrwanie i nie poradziłaby sobie bez siostry.
Mimo, że przyzwyczaiła się do swojego nowego trybu życia, wciąż jeszcze podczas kłótni z siostrą wypomina jej porwanie; to, że ona wcale się nie zgodziła na wyjęcie chipu, oraz, że to przez Michelle ma teraz trudniejsze życie. Jednak po dłuższym zastanowieniu zawsze dochodzi do wniosku, że to ona postąpiła źle kiedy nie uciekła wraz z siostrą z domu. Żałuje, że zmarnowała tyle czasu, oraz że stała po stronie prezydenta. 
Fobie: Boi się ludzi, którzy jedzą kanapki z Nutellą i masłem; a tak na serio potwornie boi się wszelkiego robactwa; i to nie tylko pająków, ale też pełzających kreatur jak ślimaki, dżdżownice i inne karaluchy. Oprócz tego nie mieści jej się w głowie jacy ludzie potrafią być okrutni i nie chce stać się taka sama. Oczywiście przeraża ją też wizja śmierci i to nie tylko swojej własnej.
Hobby: Żyjąc z LN ograniczała się jedynie do podstawowych czynności życiowych, więc nie miała swoich zainteresowań. Jedną z pierwszych "atrakcji" jakie odkryła zaraz po usunięciu chipa była muzyka. Tak więc Jo od tamtej pory zdecydowanie uwielbia nie dość, że słuchać przeróżnych gatunków muzycznych to jeszcze śpiewać. Polubiła także różnego rodzaju sporty od zwykłego biegania czy jazdy na rolkach po taniec lub koszykówkę.
Historia: Jako dziecko była zawsze grzeczna i posłuszna. Tak jak jej rodzice wierzyła, że prezydent jest dobry i tak jak większość ludzi funkcjonowała z LN. Nie pamięta zbyt wiele z tamtych lat, są dla niej trochę jak bardzo długi sen. Zapamiętała tylko ucieczkę z domu przyrodniej siostry, oraz jej powrót po wielu latach. Ponieważ wtedy właśnie Michelle obudziła ją z tego "snu" i pozwoliła jej naprawdę żyć. Jednak nie od razu uznała, że to dobry pomysł. Na początku -przekonana, że bez chipów nie da się normalnie funkcjonować - była wściekła na siostrę. Nie chciała jej w nic uwierzyć, groziła, że poskarży się rządowi, była zagubiona i przytłoczona realiami świata, w którym się urodziła, a którego "nie widziała" wiele lat. W krótce jednak dała się przekonać i zmieniła swoje zdanie. Uwierzyła w to, że prezydent wcale nie jest taki święty, oraz że może zacząć swoje życie od nowa. 
Rodzina: przyrodnia siostra - Michelle, matka zmarła przy porodzie, a ojca i macochy nie widziała odkąd została porwana przez siostrę z domu
Chłopak: brak
Sterujący: matisa10 



Imię: Michelle
Data urodzin: 01.12.2234 (19 lat)
Wzrost: 1,66 m
Stanowisko: Dowódca wojowników (potrafi posługiwać się bronią palną i nauczyła się rzucać nożami)
Charakter: Michelle zawsze była inteligentna. Już jako małe dziecko zorientowała się co dorośli chcą jej zrobić i zdecydowała do tego nie dopuścić. Przez to, że z własnej woli rzuciła się na głęboką wodę, szybko stała się samodzielna. Nie mogła płakać w kącie i czekać aż zagrożenie  minie - tak jakby to zrobiła większość dzieci w jej wieku. Musiała wziąć się w garść i walczyć; stała się twarda i odważna, ale niestety również nieco nie ufna i ostrożna. Każdego dnia nie wiedziała co ją czeka, każda osoba mogła ją albo nakarmić, albo zabić. To dlatego jest mniej otwarta i bardziej podejrzliwa niż jej przyrodnia siostra. Bywa trochę nieśmiała; dopiero kiedy jest pewna, że ma rację potrafi postawić na swoim. Nauczyła się, że czasami nie powinna się martwić o innych tylko o samą siebie, przez co bywa uważana za egoistkę. Jednak obietnice traktuje poważnie i zawsze stara się ich dotrzymać.  
No dobra, bo po przeczytaniu tego wydaje wam się, że to taki smutas, co zawsze chodzi z kamienną miną, martwi się tylko tym jak przeżyć następny dzień i przestrzega prawa dżungli. Otóż to nie do końca prawda. To, że Michelle nie śmieje się często, nie znaczy, że nie potrafi. Od swojej przyrodniej siostry nauczyła się, że czasami można trochę wyluzować i po prostu się dobrze bawić, ale nie za bardzo! Czasem bywa zła na Jo za to, że jest taka naiwna i pochopna. Jest realistką, nie optymistką, więc wiele pomysłów siostry wydaje jej się niewykonalnych lub zwyczajnie głupich. Jest to jednak tylko jeden z wielu powodów jej złości. Nie należy do ludzi cierpliwych, a co za tym idzie dosyć łatwo się denerwuje. Nie przepada też za bezczynnym siedzeniem w miejscu; preferuje raczej ryzyko i adrenalinę.
Fobie: Ma silną wolę i stara się zwalczać, a przynajmniej tłumić wszystkie swoje lęki. W ostateczności zamienia je na złość. O ile klaustrofobia nie jest jeszcze taka najtrudniejsza do przezwyciężenia, to już lęki społeczne tak. Boi się zaufać innym, przez co twierdzi, że sama daje sobie radę najlepiej; stara się także nie przywiązywać za bardzo do ludzi, z obawy, że może ich stracić. Spotkała wielu ludzi i przeżyła już kilka takich przypadków, że ktoś jej pomógł, kogoś polubiła, a zaraz potem straciła.
Hobby: Michelle lubi sobie czasem coś narysować. Nie robi tego często, ale kiedy już się zabierze za jakiś rysunek to wykonuje go z wielką starannością i dopracowuje wszystkie szczegóły. Pisze też wiersze, ale nikomu ich nie pokazuje, nawet Jo (wie, że gdyby dowiedziała się o nich jej siostra, następnego dnia znałby je cały świat). Interesuje się również astrologią i astronomią. 
Historia: Według rodziców była zapewne "tym gorszym" dzieckiem. W rzeczywistości jednak była bardzo mądra, kiedy w wieku sześciu lat postanowiła nie dać sobie wszczepić chipu i uciec z domu. Zdała sobie sprawę z tego co ją spotka i wybrała wolność. Chciała zabrać, ze sobą starszą siostrę, ale ta w ogóle jej nie rozumiejąc poskarżyła się rodzicom, tylko utrudniając w ten sposób Michelle ucieczkę. Przez dziesięć lat radziła sobie jak mogła. Dużo podróżowała, zmieniała tożsamość, spała w wielu miejscach, poznała wielu różnych ludzi; niektórzy z nich byli godni zaufania i gotowi jej pomóc, a inni wręcz przeciwnie. Były momenty kiedy myślała, że już po niej i sama przyznaje, że to częściowo dzięki szczęściu udało jej się przetrwać tak długo. Po długim czasie wreszcie znalazła szansę, by wrócić po siostrę, tak jak to miała już od dawna zaplanowane. Wiedząc, że Jo się na to nie zgodzi, porwała siostrę i bez jej zgody wyzwoliła ją od Lux Novum. Długo nie mogła przekonać starszej siostry, że zrobiła to dla jej dobra, jednak kiedy już jej się udało, wreszcie zaczęły pomagać sobie nawzajem, żeby jakoś przetrwać na tym świecie.
Rodzina: przyrodnia siostra - Joanne, rodziców nie widziała od ucieczki z domu
Chłopak: Cóż...jej ostatni chłopak umarł od porażenia piorunem dwa lata temu. Od tamtej pory stara się unikać związków.
Sterujący: matisa10



Imię: Sinoite
Data urodzin: 13.05.2236 {17l.}
Wzrost: 1,59m
Stanowisko: Chemiczka
Charakter: Dusza Sinoite wciąż krwawi. Jest bowiem typem osoby przewrażliwionej na wszelkim punkcie, płaczliwej i obrażalskiej, ale przede wszystkim posiadającej słabą psychikę. Zacznijmy od tego, że Sinoite jest bardzo niestabilna emocjonalnie. W jednym momencie uśmiecha się ukazując urocze dołeczki, w drugim zaś rozpacza nad splugawieniem tego świata. Jej bunty choć częste łatwo stłumić, sprawić aby się wycofała. Zdarza się tak, że negatywne emocje zasnują ją i podduszą jak chemikalia, wtedy jedyne do czego jest zdolna to bezcelowa wegetacja. Od razu widać, że nie radzi sobie z intensywnymi uczuciami i odczuciami, które dostarcza jej egzystencja. Należy do osób gardzących przemocą oraz chamstwem. Jako że w życiu niewiele miała, zawsze cieszy się z każdej małej rzeczy - czy to zwykły komplement, czy nieudolny podarek. Nade wszystko Sinoite to smutny przykład człowieka, który dorasta po katastrofie.
Fobie: Towarzyszy jej paniczny strach przed samą sobą, boi się, że sama się skrzywdzi i dokona złych wyborów. Co dziwne Sinoite w ogóle nie przeraża wizja śmierci.
Hobby: Nie bez powodu trafiła do laboratorium; można z tego wywnioskować, że Sinoite uwielbia chemię i wszystko co z nią związane. Paradoksalnie do fobii także samookaleczanie, czynienie sobie krzywdy sprawia jej niejaką radość.
Historia: Dziecko przyszło na świat w tajemnicy, nikt prócz matki nie wiedział o jej narodzinach. Ktoś zawczasu nie dopilnował i kobiecie wczepiono wadliwy chip, dlatego była w stanie ochronić Sinoite. Wychowywała dziewczynkę w sekrecie, aż ludzie zorientowali się, że ma zepsuty chip. Karą za niepoinformowanie o tym dość istotnym fakcie było wywiezienie, przynajmniej w tym wypadku. Wciąż jednak nikt nie był świadom istnienia Sinoite. Osierocona dziewczyna była zmuszona szybko dorosnąć, co mocno odbiło się na jej psychice.
Rodzina: Ma tylko matkę, o ile ta jeszcze żyje.
Chłopak/Dziewczyna: brak
Sterujący: Cernunnos

Imię: Ze względu na obecną sytuację przedstawia się fałszywym imieniem – Naishé, aczkolwiek jej prawdziwe imię brzmi Gwen.
Data urodzin: 13 lutego 2230 (23 lata)
Wzrost: 162 cm
Stanowisko: Mechanik – kiedy tylko ma nowy projekt, nie rusza się ze swej pracowni. Wymyśla coraz to nowe gadżety i urządzenia, ułatwiające jej życie. Warto dodać, że nie jest zbyt skłonna dzielić się swymi wynalazkami z innymi, więc udostępnia tylko niektóre.
Charakter: „Widzę w tobie ciemność, dziecię”, wymamrotała kiedyś jakowaś starsza kobiecina, przypadkiem napotkana na jednej z ulic. Zarzekała się, że czyta ludzkie dusze, ale Naishé nie miała w zwyczaju przejmować się takimi nonsensami. 
Ekscentryczna osóbka, powiedziałby ktoś. Nie mając w zwyczaju integrowania się z nowymi ludźmi, Naishé oddaje się pracy oraz starym znajomym… choć niewielu ich posiada. Z wiadomych przyczyn ma jednak poważne problemy z zaufaniem, także nie chcąc zbliżać się do kogokolwiek obcego, przejawia częste napady agresji i nieuprzejmości. Ciężko z nią pracować, gdyż nie wysila się na bycie miłą czy pomocną – zdaje sobie sprawę, że na tym świecie można liczyć głównie na siebie, a i każda napotkana osoba może wbić ci nóż w plecy. Brak jej zupełnie taktu, będzie tak samo opryskliwa wobec bezdomnego jak i samego prezydenta. Często odpowiada wymijająco i szybko kończy konwersację. Szczególnie nie znosi pytań prywatnych, a zwłaszcza związanych z jej historią, co za każdym razem wprowadza ją w straszny gniew. 
Fobie: W głębi duszy boi się… nowych ludzi. Choćby chciała, nie potrafi do końca im zaufać, a jest to i zapewne spowodowane jej obecną gównianą sytuacją.
Hobby: Majsterkowanie i eksploracja – nie potrafiłaby wybrać, co jest lepsze. Bezsenne noce spędza na wymyślaniu nowych użytecznych gadżetów, które pomogłyby jej przetrwać ten beznadziejny świat. Popołudnia natomiast spędza z garstką swych przyjaciół, którzy nigdy jej nie zawiedli i których darzy zaufaniem. Zazwyczaj zwiedzają opuszczone zakątki miasta – dzięki temu Naishé jest doskonale obeznana w okolicy.
Historia: Mówiono, że przybyła z chłodnej północy, zupełnie wycieńczona i brudna, przyniesiona na ramionach młodego mężczyzny. Obok nich niespokojnie kroczyła kobieta, sporo starsza, wołając o pomoc. Wkrótce znalazły się dobre dusze, które zajęły się dziwnymi przybyszami i załatwiły schronienie. A może lepiej zacząć od początku?
Matka dziewczyny – Vivienne – była czarującą młodą kobietą i wspaniałą opiekunką. Troszczyła się o swoją córkę, jedyną pamiątkę po zmarłym tragicznie mężu, Joelu. Usłyszawszy o Lux Novum, Vivienne była szczerze przerażona – kontrola umysłu? Brak emocji? Nie mogła pozwolić na to, by jej jedyne maleństwo zostało poddane zachipowaniu. Choć przyszło jej to z trudem, przed siódmym rokiem życia córki sprzedała ją niejakiemu panu Twainowi, bogatemu mężczyźnie o dość mrocznej historii. W ten sposób Gwen uniknęła Lux Novum, pracując jednak niemalże niewolniczo u przedsiębiorcy, przede wszystkim utrzymując jego dom, a kilka lat później – zajmując się jego córkami. Naishé z goryczą wspomina te mroczne dwanaście lat życia w ciągłym strachu przed gniewem mężczyzny, pracując w pocie czoła. Stała się też obiektem eksperymentów Dariana, podstarzałego naukowca, testującego urządzenia na dziewczynie. W rezultacie skończyła z wieloma metalowymi częściami na ciele oraz dziwnymi urządzeniami pod skórą. 
W końcu, na jednym z wystawnych przyjęć, podczas serwowania wykwintnych dań poznała Andersa – młodego chłopaka, może ze dwa lata starszego, dzieciaka któregoś z gości. Młodziak, oczarowany młodą służką, pomógł jej wydostać się z niewoli i sam z nią zbiegł, uciekając z domu. Trzy lata spędzili na błąkaniu się tu i tam, szukając swego miejsca na ziemi (i poznając przy okazji Novę, starszą od nich kobietę i wspaniałą towarzyszkę), aż trafili do Manhattanu – gdzie się osiedlili, a w końcu pobrali. Anders jednak, jako zwiadowca, został przed rokiem posłany wraz z innymi na jakową misję… nikt nie powrócił. Nie wiadomo, co się stało z mężczyzną, ale Naishé zupełnie sfiksowała przez to wydarzenie. Również w tym okresie stało się najgorsze – doszła do wniosku, że jest poszukiwana. Akt urodzin Gwen był jak najbardziej odnotowany, lecz nigdy nie złożono żadnych dokumentów o zachipowanie tejże osoby… jest na czarnej liście, a to oznacza, że łowcy nagród czyhają…
Rodzina:
- Vivienne (matka) – Naishé wspomina ją dość dobrze, jednak nigdy nie wybaczy jej tego, co uczyniła. Chciała dobrze, fakt. Lux Novum to okropne ścierwo, ale przez te kilka decyzji życie dziewczyny to kompletny bałagan.
- Max (ojciec) – ponoć był bardzo przystojny i odważny. Naishé nie miała okazji go poznać, zginął w wypadku podczas pilotowania. 
- Anders (były mąż) – cudowny, opiekuńczy, ewidentnie lwie serce. Jest uważany za nieżywego, także w papierach jego małżeństwo z Naishé jest już nieważne. Dziewczyna adorowała go najmocniej w świecie, to przecież on ją chronił. Nie może zapełnić pustki w sercu po jego stracie… on musi gdzieś być. To wszystko to jakiś kiepski żart.
- Nova (przybrana siostra) – co prawda jest jej przyjaciółką, ale przedstawiają się jako siostry. Trzydziesto-trzy letnia kobieta, poznana podczas wyczerpujących wędrówek w poszukiwaniu schronienia. Charyzmatyczna i urocza osóbka. Dobrze, że Naishé ją ma. Chyba też wierzy, że Anders wciąż żyje.
ChłopakDziewczyna: Bez Andersa to bez sensu, naprawdę.
Sterujący: micasa / milena311k@gmail.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz