poniedziałek, 4 września 2017

Od Sionite CD Sloanne

Odrzuciło ją. Albo raczej tylko jej głowę, bo ciało nawet nie drgnęło. Zbliżenie trwało może kilka sekund, gwałtowne, niespodziewane. Potem szeroki uśmiech tamtej dziewczyny i Sin poczuła się, jakby przesadziła z procentami. Kiedy opuściła powieki, na ustach czuła jeszcze smak pocałunku. Wargi jej napuchły, dłonie rozluźniwszy się, upuściły papierową parasoleczkę.
- Sinoite - przedstawiła się Sinoite.
Cały róż odpłynął jej z policzków, a dotąd i tak znajdował się tam w znikomych ilościach. Gdyby świat był inny, gdyby ona sama była normalniejsza, pewnie zawyłaby ze sprofanowania. Teraz jednak uczucie odurzyło ją jak twardy narkotyk. Uczucie niewiadomo czego.
Obiema dłońmi objęła szklankę, w zamyśleniu studiując pomarszczoną taflę napoju. Wody, bo nie pijała niczego innego. Bo nie ma się wyboru, jak nie lubi się alkoholu. Prezentując Slo swój pełen urokliwości profil, uniosła wodę do ust. Nagle jakby ktoś ją wyrwał z transu, całą uwagę skupiła na niebieskowłosej dziewczynie, nie upiwszy nawet łyka.
- Lux Novum - bezgłośnie poruszyła ustami. - Nie masz Lux Novum! - wykrzyknęła. Jakby ktokolwiek tutaj je miał. Fiołkowe oczy błysnęły jakoś dziwnie. Slo z obawą jakoby Sin była niespełna rozumu, powoli pokiwała głową. Nie mieszała już w swoim mohito. Sinoite poruszyła się w taki sposób, że strzeliły jej stawy.
- Ja też - przyznała chętnie. Tylko woda stała przed nią nienaruszona.
Slo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz