
Imię: Ze względu na obecną sytuację przedstawia się fałszywym imieniem – Naishé, aczkolwiek jej prawdziwe imię brzmi Gwen.
Data urodzin: 13 lutego 2230 (23 lata)
Wzrost: 162 cm
Stanowisko: Mechanik – kiedy tylko ma nowy projekt, nie rusza się ze swej pracowni. Wymyśla coraz to nowe gadżety i urządzenia, ułatwiające jej życie. Warto dodać, że nie jest zbyt skłonna dzielić się swymi wynalazkami z innymi, więc udostępnia tylko niektóre.
Charakter: „Widzę w tobie ciemność, dziecię”, wymamrotała kiedyś jakowaś starsza kobiecina, przypadkiem napotkana na jednej z ulic. Zarzekała się, że czyta ludzkie dusze, ale Naishé nie miała w zwyczaju przejmować się takimi nonsensami.
Ekscentryczna osóbka, powiedziałby ktoś. Nie mając w zwyczaju integrowania się z nowymi ludźmi, Naishé oddaje się pracy oraz starym znajomym… choć niewielu ich posiada. Z wiadomych przyczyn ma jednak poważne problemy z zaufaniem, także nie chcąc zbliżać się do kogokolwiek obcego, przejawia częste napady agresji i nieuprzejmości. Ciężko z nią pracować, gdyż nie wysila się na bycie miłą czy pomocną – zdaje sobie sprawę, że na tym świecie można liczyć głównie na siebie, a i każda napotkana osoba może wbić ci nóż w plecy. Brak jej zupełnie taktu, będzie tak samo opryskliwa wobec bezdomnego jak i samego prezydenta. Często odpowiada wymijająco i szybko kończy konwersację. Szczególnie nie znosi pytań prywatnych, a zwłaszcza związanych z jej historią, co za każdym razem wprowadza ją w straszny gniew.
Fobie: W głębi duszy boi się… nowych ludzi. Choćby chciała, nie potrafi do końca im zaufać, a jest to i zapewne spowodowane jej obecną gównianą sytuacją.
Hobby: Majsterkowanie i eksploracja – nie potrafiłaby wybrać, co jest lepsze. Bezsenne noce spędza na wymyślaniu nowych użytecznych gadżetów, które pomogłyby jej przetrwać ten beznadziejny świat. Popołudnia natomiast spędza z garstką swych przyjaciół, którzy nigdy jej nie zawiedli i których darzy zaufaniem. Zazwyczaj zwiedzają opuszczone zakątki miasta – dzięki temu Naishé jest doskonale obeznana w okolicy.
Historia: Mówiono, że przybyła z chłodnej północy, zupełnie wycieńczona i brudna, przyniesiona na ramionach młodego mężczyzny. Obok nich niespokojnie kroczyła kobieta, sporo starsza, wołając o pomoc. Wkrótce znalazły się dobre dusze, które zajęły się dziwnymi przybyszami i załatwiły schronienie. A może lepiej zacząć od początku?
Matka dziewczyny – Vivienne – była czarującą młodą kobietą i wspaniałą opiekunką. Troszczyła się o swoją córkę, jedyną pamiątkę po zmarłym tragicznie mężu, Joelu. Usłyszawszy o Lux Novum, Vivienne była szczerze przerażona – kontrola umysłu? Brak emocji? Nie mogła pozwolić na to, by jej jedyne maleństwo zostało poddane zachipowaniu. Choć przyszło jej to z trudem, przed siódmym rokiem życia córki sprzedała ją niejakiemu panu Twainowi, bogatemu mężczyźnie o dość mrocznej historii. W ten sposób Gwen uniknęła Lux Novum, pracując jednak niemalże niewolniczo u przedsiębiorcy, przede wszystkim utrzymując jego dom, a kilka lat później – zajmując się jego córkami. Naishé z goryczą wspomina te mroczne dwanaście lat życia w ciągłym strachu przed gniewem mężczyzny, pracując w pocie czoła. Stała się też obiektem eksperymentów Dariana, podstarzałego naukowca, testującego urządzenia na dziewczynie. W rezultacie skończyła z wieloma metalowymi częściami na ciele oraz dziwnymi urządzeniami pod skórą.
W końcu, na jednym z wystawnych przyjęć, podczas serwowania wykwintnych dań poznała Andersa – młodego chłopaka, może ze dwa lata starszego, dzieciaka któregoś z gości. Młodziak, oczarowany młodą służką, pomógł jej wydostać się z niewoli i sam z nią zbiegł, uciekając z domu. Trzy lata spędzili na błąkaniu się tu i tam, szukając swego miejsca na ziemi (i poznając przy okazji Novę, starszą od nich kobietę i wspaniałą towarzyszkę), aż trafili do Manhattanu – gdzie się osiedlili, a w końcu pobrali. Anders jednak, jako zwiadowca, został przed rokiem posłany wraz z innymi na jakową misję… nikt nie powrócił. Nie wiadomo, co się stało z mężczyzną, ale Naishé zupełnie sfiksowała przez to wydarzenie. Również w tym okresie stało się najgorsze – doszła do wniosku, że jest poszukiwana. Akt urodzin Gwen był jak najbardziej odnotowany, lecz nigdy nie złożono żadnych dokumentów o zachipowanie tejże osoby… jest na czarnej liście, a to oznacza, że łowcy nagród czyhają…
Rodzina:
- Vivienne (matka) – Naishé wspomina ją dość dobrze, jednak nigdy nie wybaczy jej tego, co uczyniła. Chciała dobrze, fakt. Lux Novum to okropne ścierwo, ale przez te kilka decyzji życie dziewczyny to kompletny bałagan.
- Max (ojciec) – ponoć był bardzo przystojny i odważny. Naishé nie miała okazji go poznać, zginął w wypadku podczas pilotowania.
- Anders (były mąż) – cudowny, opiekuńczy, ewidentnie lwie serce. Jest uważany za nieżywego, także w papierach jego małżeństwo z Naishé jest już nieważne. Dziewczyna adorowała go najmocniej w świecie, to przecież on ją chronił. Nie może zapełnić pustki w sercu po jego stracie… on musi gdzieś być. To wszystko to jakiś kiepski żart.
- Nova (przybrana siostra) – co prawda jest jej przyjaciółką, ale przedstawiają się jako siostry. Trzydziesto-trzy letnia kobieta, poznana podczas wyczerpujących wędrówek w poszukiwaniu schronienia. Charyzmatyczna i urocza osóbka. Dobrze, że Naishé ją ma. Chyba też wierzy, że Anders wciąż żyje.
Chłopak/Dziewczyna: Bez Andersa to bez sensu, naprawdę.
Sterujący: micasa / milena311k@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz